piątek, 6 lutego 2015

Medieval Times czyli krótka historia o tym, jak to było w średniowieczu

Czasem mnie tutaj męczy to, że okazuje się, że na prawdę wszystko można tu skomercjalizować i sprzedać. I nikt tu się nie odezwie, nie skomentuje, nie oburzy. No bo po co?

Tak, mam na myśl ten cudownie średniowieczny przyczułek edukacyjny jakim jest Medieval Times - czyli coś co w zamyśle ma zarabiać pieniądze na wciskaniu ludziom kitu o tym, jak to w średniowieczu było.

Tu muszę nadmienić, że dorastałam w towarzystwie rekonstruktorów, należałam do dwóch grup historycznych i ogólnie coś tam wiem. I chociaż nigdy się za ultrasami nie uważałam, najwyraźniej wszystko zależy od perspektywy. 

Ale od początku...

Przybytek znajduje się w jednym z niezliczonych tutajmalli (galerii handlowych) i wita całkiem cyrkowym designem - plastikowe mieczyki, papierowe korony i sztyleciki ze smokami. 



W korytarzach nawet można było spotkać tego jak mu tam... Z Assasins Creed!


 
Oczywiście kolejka i kasa. A potem powitanie przez Króla i Królową!



Wślizneliśmy się jako jedni z pierwszych, i dobrze bo przynajmniej mogłam popodziwiać całokształt, bawarskie stroje nazwane średniowiecznymi i ogólny lekki absurd sytuacji. I oczywiście pobyć sarkastyczną! A co!










Nawet lochy mieli z maszynami tortur! I oczywiście sklep z pamiątkami!




I nasz 'stolik' przy którym za chwilę będziemy ucztować, yay!












Jedno im trzeba jednak przyznać - organizacja pierwsza klasa. Show nawet ciekawy, chiciaż brakowało w nim realizmu. Mieli konie! W środku centrum handlowego! I sokolniczkę! A jedzenie było pycha i nawet zadbali o mojeglutenowe fanaberie. 

Z kolei sam Mall pożegnał nas pozytywnymi słowami: